piątek, 7 marca 2014

KWADRATURA KOŁA czyli A KTO POWIEDZIAŁ ŻE PĄCZEK MUSI BYĆ OKRĄGŁY?

KWADRATURA KOŁA - czyli kwadratowe pączki z okrągłym środeczkiem.


Czy czasami nie korci Was aby zrobić coś w innym kształcie niż ten nieomal święty i nieskazitelnie przyjęty za jedyny poprawny?
Ja lubię być czasami w tych tematach odmienny hi hi hi i robić na przekór innym.
Ale żeby nie było że słowa nie dotrzymałem i przepisu na pączki nie podałem to robię to teraz.
A kto powiedział że pączki mają być jedynie na Tłusty Czwartek?


Kostka drożdży + trochę mleka 3,2 % + trochę mąki = wymieszać i pod ściereczkę do ciepłego miejsca żeby drożdże ruszyły.


Jak zaczną się rozrastać i zaczyn urośnie zaczniemy go wzbogacać o pozostałe składniki.


10 żółtek utrzeć w misce z około 20 dkg cukru.


Kostka masła 250 gr rozpuścić w mleku = około 1 litra.


Dodać do drożdży mleko z masłem i żółtka z cukrem


Utarte żółtka na kogel mogel - aż korci żeby podjeść trochę.
Ale nie mam własnych kur i nie jestem pewien czy jajka nie mają czasami salmonelli wiec nie kuszę licha i nie próbuję.


Wszystko wymieszane na jednolitą masę - widać że drożdże rosną bo są bąbelki powietrza.


Dolać trochę spirytusu 96 % = ja daję około 20 ml.


Dobrze wszystko jeszcze wymieszać.


 Dodawać mąki - ja daję tortową.


Początkowo wydaje się że to wszystko nie pomieści się w misce - ale w miarę mieszania zawartość się zmniejsza.


Mąki tyle żeby ciasto wyrobione odchodziło od ręki.


Wyrobić dobrze i zostawić w misce lub wyrzucić na lekko oprószoną mąką powierzchnię typu blat kuchenny czy coś podobnego.


Może być na stolnicę i zostawić żeby trochę urosło.


Rozwałkować = ja nie wałkuję a rozpłaszczam dłońmi - grubość około 2 cm = może być mniej a może być i grubsze.


Spory areał zajmuje ten placuszek.


Żeby nie kombinować zbytnio z tak dużą ilością pączków naszykowałem sobie blachy z piekarnika na które dałem papier do pieczenia żeby łatwiej manipulować przenoszeniem ciasta z pokoju gdzie wyrasta do kuchni.


Szklanka zanurzona w mące żeby cisto nie kleiło się do szkła przy wykrawaniu porcji ciasta.


Wykrawać takim czy jakimś innym formatującym wielkość pączków urządzeniem.


Porozkładać żeby urosły jeszcze i wrzucać na gotujący się tłuszcz = ja swoje robię na smalcu.


Mogłem kłaść gęściej żeby więcej weszło.


No i tradycyjnie po wycięciu pozostałe okrawki trzeba zgnieść ponownie i rozwałkować.


Teraz przyszedł czas na eksperyment - kieliszek i kwadratowa forma z blachy.


Zdecydowanie mniej okrawków i szybciej postępuje praca.


Trochę jednak przesadziłem z grubością ciasta.


W kwadracie zrobiłem okrągły otwór i jest zachowany okrąg w pączku - a że na zewnątrz kwadrat - no to mam y tytułową kwadraturę koła hi hi hi.


Trochę skojarzenia ze śląską kluską - ponoć prawdziwa jest jedynie z dziurką w środku hi hi hi ale anim ja ślązak ani do tego nie przykładam wagi.


Teraz na talerzyku obok kuchenki dwa widelce do obracania pączków w tłuszczu i łyżka cedzakowa do wyjmowania.
No i wyrośnięte ciasto do kąpieli wkładamy.


Jak zrumienią się  obracać i tak kilka razy żeby zbytnio nie pociemniały.


To te mikrusy wykrawane z wnętrza kwadratów.


Trochę je porysowało rozrywając przy rośnięciu ale i tak były dobre - zwłaszcza córce takie podchodzą bo ona nie przepada za nadzianymi pączuchami.


Na talerz z ręcznikami papierowymi żeby tłuszcz ociekł a potem na ciepło nadziewać szprycą z marmoladą i posypywać cukrem pudrem lub lukrować jak kto woli.


Następne do gara - tu już końcówka kwadraciaków i początek tradycyjnych okrągłych.


Co chwilkę trzeba zmieniać papierowe ręczniki bo tłuszcz je przesiąka i prześwieca dno talerza.
Ja za każdym razem kładę 4 kawałki ręczników zwiniętych w dwoje czyli dwa razy dwa kawałki.


A teraz nadziewanie szprycą i posypywanie cukrem pudrem.
U mnie nie stosuje się polewy czy lukru - wolimy cukier puder 
A jakby ktoś się domagał lukrowanych to mówię że kot zlizał hi hi hi ten którego wcale nie mam.
Tu już złamana nadziewarka ale nie było czasu na sentymenty i trzeba było improwizować żeby te wszystkie tłuściochy nakarmić marmoladą - w jednych więcej w innych mniej ale zawsze coś tam im się dostało do wnętrza.
Smacznego i udanych eksperymentów życzę pozdrawiając serdecznie oraz miłego i udanego weekendu życząc
Ozimek piątkowym wieczorem 2014-03-07