środa, 8 lipca 2015

Rangers II 1992-01-20

Rangers II 1992-01-20 


Myślał, że nigdy się to nie przydarzy
Zwątpił, gdy ujrzał ją wśród grzybiarzy
Jakiś głos sercem szeptany
Przecież jesteś w niej zakochany

Potem były telefoniczne rozmowy
Był niefrasobliwy-otworzony
Byli w Paryżu i okolicy
Serce przepełnione uczuciem goryczy

Listy pisał-chciał się żenić
Tylko ona mogła mu życie odmienić
Lecz ona była wielką realistką
Rozwiała nadzieję -marzenia-wszystko

Zrozpaczony -odsunął się od ludzi
Jeszcze nie rozumie-jeszcze się łudzi
W końcu by przerwać swe tęsknoty
Zwalnia się z tamtej roboty

Wyjeżdża za ocean-ale pisze wiersze
Tylko do niej należy jego serce
Staje w obronie słusznej sprawy
Doznaje zaszczytów -funkcji-sławy

Jest w jego oddziale jedna dziewczyna
Co od miesięcy łasi się – przymila?
Gdy w końcu ulega jej pokusom
Zamach i strzały jej życie kruszą

Przed śmiercią obciąża go obietnicą
Powrotu do tamtej-rozstania ze stanicą
Ciągną się dni każdego miesiąca
Wreszcie wojna dobiega końca

W swą ostatnią długą podróż wyrusza
Marzeniami-tęsknotami serce przykusza
Jakie będzie to ich spotkanie?
Marzy, że już z nią zostanie

Przechodzi po peronach
Jego twarz zamyślona
Dreszcze przy kwiatów kupnie
Na pewno jakaś awantura wybuchnie

Na korytarzu przy kasie-cóż widzi
Facet ją trzyma-z niego szydzi
Nie widzi, że jest ich trzech uzbrojonych
Nie widzi pistoletów w siebie wymierzonych

Trzy pociągnięcia cyngla wykonuje
Trzy kule prosto w czoła pakuje
Jednakże i oni wystrzelili
Strzałem w brzuch go powalili

Ona podbiega do niego płacząca
Jemu dostaje się kula jej grożąca
Pada na posadzkę żywym ogniem trawiony
Odzyskuje świadomość jej łzami cucony

Ona płacząc z siebie wyrzucała
Nie możesz umrzeć -jam cię kochała
Uspokaja ją -o pocałunek błaga
Martwa głowa na kolana pada

Płaczem -szlochem-zdrojem źrenicy
Nikt nie przerywa martwej ciszy
Tylko z jego spojrzenia martwego
Wyczytasz pytanie - Boże, dlaczego


JJŁ

Z debiutanckiego tomiku "Wyszeptane" - który ukaże się za kilka tygodni.
Przynajmniej taki był zamiar kilka lat temu.
Tomika nie ma i nie wiedzieć czy kiedykolwiek zostanie wydany.
Przy mojej obecnej sytuacji finansowej ta inwestycja nie ma żadnych widoków na spełnienie tak jak mój własny dom na wsi.
No cóż!
„, Co komu pisane to go nie minie"
Widać tak ma być.
Dzięki wszystkim, którzy zechcieli tu zajrzeć - witam i pozdrawiam miłego środowego popołudnia życząc w kroplach deszczu, który u nas siąpi zmieniając doskwierające upały w całkiem znośne chwile, zwłaszcza dla naszego "DIONIEGO”, który z racji swojego futra ciężko znosi upały.