czwartek, 9 lipca 2015

RYBA NA PARZE

RYBA NA PARZE


Na dworze zaczęło padać, wiec można coś napisać żeby z wprawy nie wyjść i znów przez kilka czy kilkanaście miesięcy tu nie milczeć.
Jakoś się tak utarło, że ryba w naszym kraju najlepiej pasuje obiadową porą do piątku.
Dobrą rybę można zjeść bez względu na porę dnia i tygodnia, a najlepiej dorsza czy mirunę.
Nie jadam pangi a karp wybitnie mi nie podchodzi.
Ten ostatni to symbolicznie i jak najmniejszy na wigilię, tak żeby tradycji stało się zadość.
Osobiście najlepiej podchodzi mi ryba z ryżem na sypko.



Zwyczajnie;
1 szklanka ryżu
ćwierć kostki masła
3 szklanki wody


Na górę można dać nastawkę do gotowania na parze, jeśli jeden gar do tego przeznaczony nie jest w stanie pomieścić wszystkich kawałków ryby.


Oczywiście rybę trzeba rozmrozić i sprawdzić czy nie ma ości.
Akurat z dorsza wyjmuje się pozostałości dość sprawnie nożem, bo jest, za co złapać.
Mirunę trzeba jeszcze dokładnie oczyścić z łusek, jeżeli wybraliśmy tuszki ze skórą.
Ta opcja bardziej mi smakuje niż ta goła, oskórowana.


Przy wyjmowaniu ryb z zamrażarki trafiłem na ugotowaną fasolę.
Też ją rozmroziłem mając na uwadze zrobienie jakiejś sałatki.
Może coś z odrobiną ryżu, jakimś serem i co się tam nawinie.
Jeśli macie ochotę popitrasić własnoręcznie z daniami rybnymi czy sałatkami to podzielcie się przepisem. Może i mnie coś zainspiruje.
Pozdrawiam miłego popołudnia życząc.